- Bądź cicho, mała - szepnął Kayleigh, powoli rozsznurowując jej koszulę. Wolno, łagodnymi ruchami zsunął jej tkaninę z ramion, a dół koszuli podciągnął powyżej bioder. - I nie bój się. Zobaczysz, jakie to przyjemne. Ciri zatrzęsła się pod dotykiem suchej, twardej i szorstkiej dłoni. Leżała nieruchomo, wyprężona i spięta, przepełniona obezwładniającym, pozbawiającym woli strachem i dojmującym wstrętem, atakującymi skronie i policzki falami gorąca. Kayleigh wsunął jej lewe ramię pod głowę, przyciągnął ją bliżej do siebie, starając się odsunąć rękę, którą kurczowo zaciskała na podołku koszuli, nadaremnie usiłując ściągnąć go w dół. Zaczęła dygotać. W otaczającej ciemności wyczuła nagłe poruszenie, odebrała wstrząs, usłyszała odgłos kopnięcia. - Zwariowałaś, Mistle? - warknął Kayleigh, unosząc się lekko. - Zostaw ją, ty świnio. .

Was rozumiano. Wciąż wam zimno?. Zatrzymał się w końcu przed eleganckim, kamiennym wejściem do głównego budynku, ale po chwili potoczył się wolno do tyłu i toczył, dopóki kierowca nie zaciągnął ręcznego hamulca, co wywołało u samochodu rodzaj zduszonego "iiiiii".. A tamten zdumiał się także, gdyż wstrzymał konia i nie pochylając kopii sterczącej w górę od strzemienia, patrzył przed siebie jakby niepewny, czy w niego godzą.. - Pies - powiedział krótko. - Nazywał się Mr Spot.. . "...Freddy, mówi Karen. Postanowiłam zostać dzień dłużej, bo chcę skończyć papierkową robotę. Sandy już pojechała na spotkanie z chłopakami. Ta robota to nic takiego. Będę siedziała w domu, może spróbuję coś załatwić z tym facetem od pączków. Dam ci znać, jeśli cokolwiek z tego wyjdzie. Aha, chciałabym, żebyś mnie jutro podrzucił. Zadzwoń do mnie, bo nie wiem, o której jedziesz. Pa." - Cudownie, kurwa, cudownie - mruknął Freddy..

Partners

Categories

Random Posts:

Banner:

Partners: